Krystyna Zachwatowicz-Wajda laureatką Nagrody im. Józefa Dietla

Kapituła Nagrody zdecydowała o uhonorowaniu artystki, scenograf, kostiumolog, aktorki i Honorowej Obywatelki Krakowa Nagrodą im. Józefa Dietla. Tegoroczna gala nagrody odbyła się 27 maja 2026 r. w Pałacu Krzysztofory. W wydarzeniu wziął udział pełniący funkcję Prezydenta Miasta Krakowa Stanisław Kracik.
Dyplomy Honorowe otrzymały: Małopolski Szpital Chorób Płuc i Rehabilitacji im. Edmunda Wojtyły w Jaroszowcu, Targi w Krakowie i Fundacja Dzieło Pomocy św. Ojca Pio.
Nagroda im. Józefa Dietla jest przyznawana od 2008 r. Jej celem jest uhonorowanie osób i instytucji działających na rzecz dobra wspólnego, miasta Krakowa i Małopolski oraz osób wyróżniających się postawami patriotycznymi i obywatelskimi. Dla organizacji pozarządowej, firmy, instytucji państwowej lub samorządowej dedykowano Dyplom Honorowy Nagrody.
Laureatami Nagrody im. Józefa Dietla w jej poprzednich edycjach byli: dr n. med. Andrzej Kosiniak-Kamysz, prof. Jacek Majchrowski, Kazimierz Barczyk, prof. Jacek Purchla, prof. Andrzej Zoll, Agata Wilam, Jolanta Stokłosa, prof. Franciszek Ziejka, ks. Andrzej Augustyński, Anna Dymna, Bartosz Szydłowski, dr Krzysztof Pawłowski, Stanisław Kracik.
info za: krakow.pl
Krystyna Zachwatowicz-Wajda Honorową Obywatelką Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa

Krystyna Zachwatowicz-Wajda została Honorową Obywatelką Krakowa. Najwyższe miejskie wyróżnienie wręczono w czwartek, 21 maja 2026 r., podczas uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa, zorganizowanej z okazji Święta Miasta. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele świata kultury, nauki, samorządowcy, przyjaciele laureatki oraz goście związani z krakowskim środowiskiem artystycznym. Laudację wygłosił Henryk Woźniakowski, wieloletni prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak, a uroczystość zwieńczył występ Grzegorza Turnaua.
Podczas ceremonii wielokrotnie podkreślano, że choć Krystyna Zachwatowicz-Wajda jest postacią o znaczeniu ogólnopolskim, jej biografia i najważniejsze dokonania są nierozerwalnie związane z Krakowem.
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zaznaczył, że decyzja o przyznaniu tytułu nie jest wyłącznie uhonorowaniem imponującego dorobku artystycznego laureatki. – Dzisiejsza uroczystość z przypadkiem nie ma nic wspólnego. To świadoma decyzja Krakowa. Decyzja oparta na wdzięczności, pamięci i przekonaniu, że Pani Profesor od dawna współtworzy ducha tego miasta – mówił.

W swoim wystąpieniu prezydent zwracał uwagę na niezwykłą konsekwencję, z jaką Krystyna Zachwatowicz-Wajda przez całe życie łączyła działalność artystyczną z odpowiedzialnością społeczną. Mówił o osobie, która potrafiła połączyć „talent z odwagą, wrażliwość z konsekwencją, sztukę z odpowiedzialnością za innych”, a jednocześnie nigdy nie rezygnowała z aktywnego udziału w życiu miasta i jego instytucji kultury.
Również wygłaszający laudację Henryk Woźniakowski, wieloletni prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak i przyjaciel laureatki podkreślał jej związki z Krakowem. To tutaj, po wojennych doświadczeniach i młodości spędzonej w Warszawie, rozpoczęła studia – najpierw z historii sztuki, później scenografii – i weszła w środowisko artystyczne, które ukształtowało jej dalszą drogę twórczą. – Tu związała się z Piwnicą pod Baranami i wpadła w wir artystyczny Piwnicy, gdzie Skrzynecki pomógł odkryć jej talent i gdzie wykreowała cudowną personę sceniczną, w którą wcielała się m.in. w słynnej piosence „Bo taka głupia to ja już nie jestem…” – powiedział Woźniakowski, przypominając słynny i jakże sugestywny portret sceniczny, stworzony przez Krystynę Zachwatowicz.
Właśnie w Krakowie, podczas pracy nad „Biesami” w Teatrze Starym, spotkała Andrzeja Wajdę. Jak przypominał Henryk Woźniakowski, było to spotkanie dwojga dojrzałych artystów z imponującym dorobkiem, które zaowocowało twórczą i obywatelską współpracą. – Nie przychodzi mi do głowy żadna para, która odcisnęłaby ślad na tak wielu polach kultury i historii jak Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz – podkreślał w laudacji.
Dorobek laureatki wykracza daleko poza teatr i film. Jako scenografka współpracowała z najwybitniejszymi twórcami polskiej sceny, m.in. Konradem Swinarskim, Jerzym Jarockim czy Krystyną Skuszanką. Współtworzyła także wiele dzieł Andrzeja Wajdy – jako scenograf, kostiumolog, a także aktorka, występując m.in. w „Człowieku z marmuru” czy „Pannach z Wilka”. Jak przypominał laudator, sam Andrzej Wajda żartował, że obecność Krystyny w obsadzie przynosi jego filmom szczęście – zarówno artystyczne, jak i frekwencyjne.
Szczególne miejsce w biografii nowej Honorowej Obywatelki zajmują jednak przedsięwzięcia, które na trwałe wpisały się w krajobraz współczesnego Krakowa. Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, szkoła języka japońskiego, Pawilon Wyspiańskiego czy Pawilon Józefa Czapskiego – wszystkie te projekty są świadectwem wspólnej wizji Krystyny Zachwatowicz-Wajdy i Andrzeja Wajdy, realizowanej właśnie pod Wawelem.
W laudacji wiele miejsca poświęcono również działalności Fundacji Kyoto–Kraków, którą kieruje dziś laureatka. Organizacja prowadzi projekty społeczne, wspiera osoby potrzebujące, funduje stypendia dla młodych twórców, angażuje się w pomoc rodzinom z Ukrainy oraz inicjuje debaty poświęcone ważnym wyzwaniom społecznym. Henryk Woźniakowski mówił o zarządzaniu fundacją „żelazną ręką w jedwabnej rękawiczce”, podkreślając jednocześnie społeczny wymiar jej działalności.
Laudator przypomniał także rodzinne dziedzictwo laureatki. Córka Jana Zachwatowicza – architekta, konserwatora zabytków i jednej z kluczowych postaci odbudowy powojennej Warszawy – przejęła, jak podkreślał, najważniejsze cechy swojego ojca: bezinteresowność, odwagę cywilną i poczucie humoru. To właśnie te wartości miały wyznaczać zarówno jej drogę artystyczną, jak i społeczne zaangażowanie.
Na zakończenie Henryk Woźniakowski nazwał Krystynę Zachwatowicz-Wajdę „wcieleniem najlepszych cech polskiej inteligencji” i podkreślił, że choć jest obywatelką Krakowa, pozostaje także „dobrem narodowym”. Nawiązując do słów, które przed laty padły o Andrzeju Wajdzie, dodał, że także o niej można powiedzieć: „W duszy ma Polskę, a w sercu – Kraków”.

(tekst za krakow.pl)
Laudacja Henryka Woźniakowskiego dla Krystyny Zachwatowicz-Wajdy:

Szanowny Panie Przewodniczący!
Szanowny Panie Prezydencie! Szanowni Państwo Radni!
Szanowni Państwo!
Droga, Najdroższa Krystyno!
Krystyna Zachwatowicz – Wajdowa, wypowiadam te słowa z naciskiem, bowiem one niosą w sobie szczególne znaczenia i otwierają rozległe horyzonty. Każdy człowiek jest nosicielem określonego dziedzictwa, które jedni pielęgnują i rozwijają, a inni słusznie, albo nie, zacierają i zapominają.
Nazwisko naszej dzisiejszej bohaterki używane zawsze w tej podwójnej formie jest świadomym przywołaniem i deklaracją stosunków wobec dziedzictwa, któremu Krystyna pozostawała i nadal pozostaje wierna.
Przypomnijmy, ojciec Krystyny Jan Zachwatowicz podczas wojny pracując dla Delegatury Rządu na Kraj zajmował się konspiracyjnym ratowaniem zabytków kultury i dokumentowaniem zniszczeń dokonywanych przez okupanta tak, żeby można je było po okupacji restaurować. Po wojnie zaś, jako Generalny Konserwator Zabytków i lider prac Biura Odbudowy Stolicy odegrał kluczową rolę w procesie odtworzenia architektonicznej tkanki najcenniejszych dzielnic Warszawy. Jej historyczne centrum gdyby nie jego wysiłki, podejmowanie ryzyka, umiejętność przekonywania ówczesnych decydentów i tworzenia faktów dokonanych to Centrum byłoby zapewne dziś zabudowane bezosobowymi blokami, w najlepszym razie w stylu MDM, czy Alei Nowohuckich.
Krystyna wspominając ojca podkreśla trzy jego cechy kluczowe dla powodzenia jego dzieła, bezinteresowność, odwagę cywilną i poczucie humoru. Każdy, kto miał szczęście poznać bliżej Krystynę zgodzi się, że właśnie te cechy są jej właściwe w najwyższym stopniu i w ogromnej mierze decydują o jej osiągnięciach zarówno własnych jak i tych, które dzieliła ze swoim mężem Andrzejem Wajdą.
I w tym miejscu spoglądamy na drugi człon nazwiska Krystyny i na tę część dziedzictwa, która wiąże się z osobą Pana Andrzeja. Historia zna nieliczne przykłady twórczych par, w których dochodziło do niezwykłej partnerskiej synergii talentów, energii i wyobraźni. Maria i Piotr Curie, Simone de Beauvior i Jean-Paula Saltre´a, Diego Rivera i Frida Kahlo, u nas Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz to przykłady z różnych, by tak rzec, paragrafów. Jednak nie przychodzi mi do głowy żadna para, która odcisnęłaby ślad na tak wielu polach kultury i historii jak Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz gdzie więź uczuciowa oraz intelektualna byłaby aż tak owocna. Jak wiemy spotkali się i związali w Krakowie podczas realizacji Biesów na scenie Teatru Starego. Oboje byli dojrzałymi, świadomymi artystami z długą listą osiągnięć, zdawałoby się kompletnych. Pan Andrzej miał w dorobku, jeśli dobrze policzyłem, 17 filmów pełnometrażowych, nie licząc etiud i krótkiego metrażu w większości głośnych, gorąco przyjmowanych i dyskutowanych. Krystyna była autorką wtedy podczas tego, w roku tego spotkania, blisko 80 ważnych projektów scenograficznych we współpracy z najwybitniejszymi polskimi reżyserami, Swinarskim, Krasowskim, Jarockim, Skuszanką, Korzeniewskim, Zamkow i innymi. A nie wspominam tutaj o występach w Teatrze Cricoteka i w Piwnicy pod Baranami. A jednak ich spotkanie, spotkanie tych kompletnych artystów dało wartość dodaną, która procentuje w niezwykły sposób po dzień dzisiejszy.
Przywołam słowa Agnieszki Holland: to ona, Krystyna zrobiła z niego, Andrzeja, obywatela, razem stworzyli dopełniającą się instytucję inicjując rzeczy oryginalne, reagując na zło, niesprawiedliwość, represje, wszelką cenzurę, tromtadracki wykluczający patriotyzm, głupotę i podłość.
Krystyna, warszawianka, powstaniec warszawski wybrała Kraków na swój dom. Tu proszę Państwa muszę uczynić przypis, mianowicie Krystyna jest powstańcem warszawskim i używam tej formy z całą świadomością i w przyszłości wobec innych również jej cech będę go używał, ponieważ Krystyna jest krytykiem nadużywania feminatywów w języku polskim.
Krystyna, zatem, powstaniec warszawski wybrała Kraków na swój dom we wczesnej młodości, tutaj przenosząc się na studia, najpierw historii sztuki, a potem scenografii. Tutaj wpadła w wir artystyczny Piwnicy gdzie Skrzynecki pomógł odkryć jej talent i gdzie wykreowała tę cudowną personę sceniczną, w którą wcielała się między innymi w słynnej piosence, Bo taka głupia to już nie jestem. Stąd, z Krakowa miała blisko do Zakopanego, gdzie sięgała do czasu poważnej kontuzji, po sukcesy sportowe, jako członek narciarskiej kadry narodowej i wspinacz wysokogórski, wspinacz, który do swoich przejść może zaliczyć między innymi skrajnie trudną drogę na wschodniej ścianie Gerlachu.
To Krystyna sprawiła, że Andrzej Wajda coraz mocniej ciążył ku Krakowowi, że tutaj oboje zrealizowali swoje najważniejsze projekty obywatelskie, Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Szkołę Języka Japońskiego, Pawilon Wyspiańskiego, Pawilon Józefa Czapskiego.
Fundacja Kyoto – Kraków, tak nazwana na cześć miasta Kyoto, które nagrodziło Andrzeja Wajdę nagrodą w wysokości ponad 400 tys. dolarów przekazanych przez reżysera i Krystynę w całości na cel budowy muzeum funkcjonuje obecnie, ta fundacja, pod zarządem Krystyny Zachwatowicz – Wajdowej i prowadzi szereg społecznie ważnych projektów, między innymi wspiera ukraińskie rodziny w potrzebie, udziela stypendiów uzdolnionym uczniom i studentom, przyznaje nagrody im. Andrzeja Wajdy za wybitną działalność w duchu sprawiedliwości społecznej, solidarności społecznej, przepraszam. Te nagrody otrzymali między innymi Jerzy Owsiak, Janina Ochojska, Dariusz Popiela, Grupa Granica. Organizuje konferencje na ważne społecznie tematy od relacji polsko – ukraińskich po stosunek Polaków wobec zwierząt. Adam Michnik oczywiście też, który tutaj jest obecny, też otrzymał tę nagrodę. Działania Fundacji kierowanej przez Krystynę żelazną ręką, chociaż przyobleczoną w jedwabną rękawiczkę finansowane są nadal przez małżeństwo Wajdów dzięki tantiemom filmowym przekazywanym w całości na cele Fundacji.
Muzeum Manggha jest nie tylko samo w sobie dziełem sztuki, nie tylko udostępnia nam dzieła zebranego przez Feliksa Jasińskiego i rozmaite kolekcje japońskie, ale jako najważniejsze centrum tego typu w Europie Środkowej stało się ważnym ośrodkiem dialogu kultury i dyplomacji kulturalnej.
Wspominam tu o projektach spełnionych w Krakowie nie tylko, dlatego, że dziś miasto przyznaje Krystynie swoje najwyższe wyróżnienie, jakim jest Honorowe Obywatelstwo, ale również, dlatego, że Kraków okazał się najbardziej przyjaznym miejscem dla inicjatyw tego niezwykłego artystycznego stadła. Pamiętajmy też koniecznie o tym, że przy całym obywatelskim zaangażowaniu i pomysłach godnych zaiste renesansowych mecenasów od pamiętnego spotkania Krystyny i Andrzeja pod dachem Teatru Starego źródło sztuki bynajmniej nie wyschło, przeciwnie, wezbrało. Andrzej Wajda nakręcił po tym spotkaniu z górą 20 filmów, a wśród nich takie, które zostaną na zawsze nie tylko w filmowych archiwach, ale w pamięci, przede wszystkim w pamięci i emocjach widzów, Człowieka z Marmuru, Wesele, Ziemię Obiecaną, Panny z Wilka, Dantona, Katyń, Powidoki. We wszystkich tych dziełach, we wszystkich tych dziełach Krystyna miała swój istotny udział, jako krytyczny czytelnik scenariuszy, jako scenograf czy kostiumolog, a wreszcie, jako aktorka między innymi w pamiętnych świetnych rolach Hanki, żony Birkuta w Człowieku z Marmuru, czy Kazi w Pannach z Wilka.
Andrzej Wajda twierdził, że obecność Krystyny choćby w najdrobniejszej roli przynosi filmowi szczęście, sukces zarówno artystyczny jak i frekwencyjny, a Krystyna w tym okresie swojego życia wykonała kolejnych kilkadziesiąt scenografii, wiele z nich do sztuk reżyserowanych przez męża, w większości na deskach naszego Teatru Starego.
Proszę Państwa Krystyna Zachwatowicz – Wajdowa jest dla mnie wcieleniem najlepszych cech polskiej inteligencji, którymi była i jest, mam nadzieję, umiejętność łączenia romantyzmu z pozytywizmem, swego rodzaju praktyczne wizjonerstwo. Mierz siły na zamiary. Jeśli zamiar jest słuszny, celowy i godziwy znajdą się siły i środki na jego realizację. Łącz sztukę z zaangażowaniem, nie poddawaj się w obliczu niepowodzeń, wierz w to, że niewielka nawet lokalna zmiana na lepsze sprzyja wszystkim.
Szanowni Państwo Krystyna jest obywatelką Krakowa, ale jest zarazem dobrem narodowym. Chciałbym podziękować w imieniu własnym i licznych przyjaciół Krystyny, tutaj zgromadzonych i także tych nieobecnych. Chciałbym podziękować Radnym Stołecznego Miasta Krakowa, że to dobro docenili i zechcieli je uhonorować. Prof. Jacek Majchrowski powiedział kiedyś o Andrzeju Wajdzie, że w duszy miał Polskę, ale w sercu Kraków.
Te same słowa możemy powtórzyć o Krystynie, w duszy ma Polskę, a w sercu Kraków, czyli także nas, mieszkańców Krakowa. Krystyno, niech twoja bezinteresowność, odwaga cywilna i poczucie humoru będą dla nas drogowskazami.
My też cię kochamy Krysiu.
Wszystkie zdjęcia w tekście: Piotr Wojnarowski – Kancelaria Prezydenta Miasta Krakowa
Laureaci Nagrody im. Andrzeja Wajdy 2026
Zarząd i Rada Fundacji Kyoto–Kraków im. Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz-Wajdy, stanowiąca Kapitułę Nagrody im. Andrzeja Wajdy, ogłasza laureatów edycji 2026. W roku szczególnym – w stulecie urodzin Andrzeja Wajdy, ustanowionym przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Andrzeja Wajdy – wyróżnienie to, symbolicznie łączące świat sztuki, społeczeństwa obywatelskiego i etosu wolności, trafi do Danuty Wałęsy oraz Andrzeja Poczobuta.
„Danuta Wałęsa całym swoim życiem pokazuje nam, jak pogodzić bycie żoną Lecha Wałęsy i matką ośmiorga dzieci. Andrzej Poczobut, swoją nieprzejednaną postawą i zaangażowaniem w walkę o niepodległość Białorusi, płaci ciężkim więzieniem. Mam nadzieję, że będziemy mogli wręczyć mu tę nagrodę w Krakowie” – powiedziała Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Prezes Fundacji Kyoto–Kraków.
Uroczystość wręczenia Nagrody odbędzie się 6 marca 2026 roku, dokładnie w setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy. Laureaci otrzymają grafikę – autoportret Reżysera – oraz gratyfikację finansową w wysokości 75 000 złotych.
Laureaci 2026
Danuta Wałęsa jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet współczesnej historii Polski – symbolem siły, odwagi i cichej determinacji w obliczu dziejowych wyzwań. W latach 80. wspierała działalność „Solidarności”, tworząc zaplecze społeczne dla ruchu, który zmienił losy Europy. Przez wiele lat pozostawała w cieniu męża, Lecha Wałęsy, będąc jednak nie mniej ważnym uczestnikiem polskiej drogi do wolności. To Danuta Wałęsa odebrała w jego imieniu Pokojową Nagrodę Nobla. Dziś, jako działaczka społeczna, podejmuje tematy równości, rodziny i empatii, przypominając, że solidarność zaczyna się od codziennej odpowiedzialności za drugiego człowieka. Jej historia jest świadectwem odwagi i wewnętrznej siły, a zarazem jednym z najbardziej autentycznych głosów polskiej historii ostatnich dekad.
Andrzej Poczobut, dziennikarz, publicysta i działacz Związku Polaków na Białorusi, od lat stanowi symbol niezłomnej walki o prawdę, prawa człowieka i wolność słowa. W obliczu brutalnych represji i więzienia pozostał wierny przekonaniu, że słowo może być aktem wolności, a świadectwo prawdy obowiązkiem wobec narodu. Jego postawa, łącząca odwagę z głębokim poczuciem odpowiedzialności, jest świadectwem solidarności między narodami Polski i Białorusi oraz przypomnieniem, że wartości, o które walczył Andrzej Wajda – wolność, godność i prawda – są uniwersalne i ponadczasowe.
Nagroda im. Andrzeja Wajdy, ustanowiona w 2016 roku, przyznawana jest za wybitną działalność w duchu solidarności społecznej, za postawy, które – podobnie jak życie i twórczość jej patrona – łączą artystyczną wrażliwość, odwagę moralną i troskę o wspólnotę.
W 2026 roku nagroda zostanie wręczona po raz dziewiąty.
Logotyp Roku Andrzeja Wajdy 2026
Rok 2026, ogłoszony przez Senat RP Rokiem Andrzeja Wajdy, upamiętnia setną rocznicę urodzin artysty, którego twórczość i działalność społeczna wyznaczyły kierunki polskiej kultury drugiej połowy XX wieku.
Prezentujemy Państwu logotyp Roku Andrzeja Wajdy, zaprojektowany przez artystę grafika Andrzeja Pągowskiego.
Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2026 Rokiem Andrzeja Wajdy
“W uznaniu twórczości i dokonań jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów, współtwórcy polskiej szkoły filmowej oraz kina moralnego niepokoju, które zdefiniowały polską pamięć historyczną i współczesną tożsamość kulturową, artysty zajmującego się też reżyserią teatralną, szczególnie związanego z krakowskim Teatrem Starym i warszawskim Teatrem Powszechnym”.
Podczas posiedzenia, w trakcie którego przyjęto uchwałę, podkreślono, że dzieła autora „Popiołu i diamentu” skalą artystycznych dokonań i jakością obywatelskiej postawy plasują go wśród najwybitniejszych twórców kultury polskiej XX i początków XXI w. Swą twórczością zbudował pomost pomiędzy „polskim czasem przeszłym” a teraźniejszością i przyszłością. Zarówno osobiście, jak i przez swoje dzieła Andrzej Wajda stał się ambasadorem Polski i polskiej kultury w świecie. Jego filmy weszły do kanonu arcydzieł światowego kina i stanowią bezcenny polski depozyt w archiwach dziesiątej muzy. Jako mistrz i mentor uformował całe generacje ludzi, którzy z jego praktyki artystycznej i postawy wobec świata czerpali wzorce i twórcze inspiracje.
Przypomniano też inne dokonania Andrzeja Wajdy, jak na przykład powstanie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”. Podkreślono również, że jako senator I kadencji w działaniach społecznych, politycznych i obywatelskich przekuwał w praktykę to, co postulował swoją sztuką – odpowiedzialność za Polskę, za miejsce i czas, w których żył.
W imieniu inicjatorów oraz Krystyny Zachwatowicz-Wajdy głos zabrała i uchwałę odebrała Katarzyna Nowak, dyrektorka Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.
Podczas uroczystości obecni byli również: Rafał Syska – dyrektor Narodowe Centrum Kultury Filmowej, Robert Piaskowski – dyrektor Narodowe Centrum Kultury, Joanna Rożen-Wojciechowska – dyrektorka Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy, Wojciech Marczewski – dyrektor Wajda School i Wajda Studio.
Zobacz: treść uchwały
“Senat RP uznaje, że tworzymy swą teraźniejszość i przyszłość >stojąc na ramionach gigantów< i nie wyobraża sobie polskiej kultury bez dzieł i osoby tego wybitnego artysty. Dlatego - w uznaniu jego twórczości i dokonań - ustanawia rok 2026 Rokiem Andrzeja Wajdy" - głosi uchwała.
Rok 2026 będzie obchodzony także jako Rok: Miasta Gdyni, Robotniczych Protestów Czerwca 1976, Jerzego Giedroycia, Błogosławionej Matki Elżbiety Róży Czackiej.
Media i instytucje kultury na temat ogłoszenia Roku Andrzeja Wajdy: Narodowe Centrum Kultury , Urząd Miasta Warszawy , Stowarzyszenie Filmowców Polskich , RMF Classic , Polsat News , Polskie Radio , Filmweb.
Jubileusz 30-lecia istnienia Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha
30 lat temu, w listopadzie 1994 roku, prezydent Lech Wałęsa wraz z księciem Takamado uroczyście zainaugurowali Centrum (dziś Muzeum) Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Charakterystyczny budynek Muzeum, zaprojektowany przez wybitnego japońskiego architekta Aratę Isozakiego, harmonijnie wkomponował się w jedną z najważniejszych panoram Krakowa, nie zakłócając historycznego charakteru miejsca, a nawet wzbogacając widok ze Wzgórza Wawelskiego. Budowla została wkomponowana w nabrzeże, a dzięki pofalowanym liniom konstrukcji dachu nawiązuje do meandrów płynącej przed nią Wisły.
Instytucja została założona z inicjatywy Fundacji Kyoto-Kraków, a konkretnie reżysera Andrzeja Wajdy, który na jej budowę przeznaczył nagrodę Fundacji Inamori otrzymaną w Kioto w 1987 roku. Resztę środków przekazała Fundacja Kyoto-Kraków, Związek Zawodowy Kolei Wschodniej Japonii oraz tysiące indywidualnych darczyńców z Japonii. Źródła fascynacji Andrzeja Wajdy sztuką japońską znajdziemy 50 lat wcześniej – w 1944 roku w Sukiennicach zobaczył on Wystawę japońskiej sztuki i rzemiosła artystycznego. Stanowiła ona część kolekcji przedmiotów i sztuki związanej z Japonią, przekazanej w 1920 roku krakowskiemu Muzeum Narodowemu przez wyjątkowego kolekcjonera, krytyka i pisarza – Feliksa Mangghę Jasieńskiego. Kraków miał szczęście, że na kolekcji nie poznała publiczność warszawska. Feliks Jasieński bowiem, po raz pierwszy obiekty ze swoich azjatyckich zbiorów pokazał w warszawskiej Zachęcie. „Warszafka” – jak z przekąsem określił stołeczną społeczność Jasieński – drzeworyty porównywała do opakowań chińskiej herbaty, co tak wzburzyło kolekcjonera, że zabrał kolekcję do Krakowa. Tutaj nie tylko nie tylko spotkała się z uznaniem, ale znacząco wpłynęła na malarzy okresu Młodej Polski, którzy żyli w Krakowie. Mieszkanie „Japończyka z Galicji” – na rogu ulicy św. Jana i Rynku Głównego – pełne drzeworytów, tkanin, malowideł, ceramiki i militariów z Kraju Kwitnącej Wiśni, było jednym z najważniejszych krakowskich salonów literacko-artystycznych Młodej Polski, gdzie bywali Podkowiński, Wyspiański, Wyczółkowski, Axentowicz.
Ten szczęśliwy zbieg okoliczności ocalił zbiory od zniszczenia w trakcie wojny, a także… dał możliwość zobaczenia ich przez młodego Andrzeja Wajdę, stając się inspiracją do powołania instytucji służącej ekspozycji i popularyzowaniu wyjątkowego japońskiego dziedzictwa. (ze strony krakow.pl)
***
Przemówienie Krystyny Zachwatowicz-Wajdy z okazji jubileuszu 30-lecie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha:
Krystyna Zachwatowicz-Wajda
Od początku
W roku 1944 Andrzej Wajda od roku mieszkał w Krakowie, gdzie ukrywał się po aresztowaniu Jego dowódców Armii Krajowej w Radomiu. Mimo bardzo słabych dokumentów – jak napisał we wspomnieniach – poszedł na wystawę Sztuki Japońskiej w galerii w Sukiennicach:
W 1944 roku, w czasie niemieckiej okupacji ukrywałem się w domu moich stryjów w Krakowie. Na ulicę nie wychodziłem tygodniami, ale na wystawę zbiorów japońskich w Sukiennicach pójść musiałem. Miałem wtedy siedemnaście lat i choć od trzech już wojennych lat malowałem namiętnie, nie widziałem dotąd żadnej wystawy sztuki. Było to moje pierwsze tego rodzaju przeżycie. Fala Hokusai, portrety kobiet Utamaro czy Deszcz na moście Hiroshige wryły się w moją pamięć i stały się moją własnością raz na zawsze, gdziekolwiek bym się znalazł.
Tak pierwszy raz zetknął się z Feliksem „Mangghą” Jasieńskim.
W roku 1963 przygotowywałam scenografię do opery Pucciniego „Madame Butterfly” w reżyserii Kazimierza Korda w Operze Krakowskiej. Mogłam – jako absolwentka historii sztuki UJ – wejść do magazynów Muzeum Narodowego w Krakowie i obejrzeć przechowywane tam od 1926 roku wspaniałe zbiory Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego. Odrysowane japońskie kimona i przedmioty codziennego użytku – odtworzone zostały dla potrzeb inscenizacji.
W roku 1971 Piotr Skrzynecki poradził Andrzejowi Wajdzie zaangażowanie mnie do pomocy w zrobieniu kostiumów do scenicznej adaptacji powieści Fiodora Dostojewskiego „Biesy”, którą Andrzej realizował w Starym Teatrze w Krakowie.
W roku 1973 zamieszkaliśmy w Warszawie na Żoliborzu i 30 października 1975 wzięliśmy ślub w tamtejszym Urzędzie stanu Cywilnego.
W roku 1986, 18 listopada Andrzej zanotował:
…Japończycy przywieźli wczoraj dziwną ( ale jeszcze nie ostateczną )wiadomość, że mam w przyszłym roku otrzymać najważniejszą japońską nagrodę artystyczną. Odpowiedna chwila nadeszła – można by rozpocząć budowę muzeum japońszczyzny dla Krakowa -zbiory Jasieńskiego !…
Wiadomość oficjalna o przyznaniu Andrzejowi nagrody Fundacji Inamori „Kyoto Prize” przyszła do nas 24 maja 1987 r. Od razu zdecydował o przekazaniu związanych z nagrodą pieniędzy na wybudowanie w Krakowie pomieszczeń dla ekspozycji zbiorów Feliksa Jasieńskiego i właściwego ich przechowywane.
Suma nagrody w tamtych czasach PRL była olbrzymia – przeszło 400 tysięcy dolarów. Oczywiście poparłam Jego pomysł, tak jak nasz przyjaciel właśnie chwilę zwolniony z więzienia – Adam Michnik [tu go powitam]
Oczywiście władze PRL nie były zadowolone z faktu wyróżnienia Andrzeja Wajdy, swojego wroga, tak prestiżową nagrodą. Pozwolę sobie zacytować fragment notatki Andrzeja:
Telefon. Rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i Sztuki prosi o rozmowę. Rzecz dotyczy Nagrody Kioto. Zawsze na uroczystości jest odczytywany list od głowy państwa wyróżnionego laureata. Generał Jaruzelski powiedział, że to możliwe, ale trzeba spytać nagrodzonego.
Nie. Gdyby Japończycy postawili taki warunek, nie przyjąłbym nagrody! (…)
ten list oznaczałby dla naszego społeczeństwa, że dostałem nagrodę dla Jaruzelskiego – pojechał do Tokio i załatwił mi nagrodę.
Po tych wszystkich kłopotach dostaliśmy jednak paszporty i pojechaliśmy do Japonii, gdzie 10 listopada 1987 r. w Kyoto odbyła się uroczystość wręczenia Nagród.
W 1984 Kazuo Inamori założył fundację. Począwszy od 1985 roku Fundacja corocznie przyznaje prestiżową międzynarodową Nagrodę Kyoto. Jej laureatami zostają osoby mające „niezwykły wkład w naukę, cywilizację i duchowość ludzkości”. Uznaje się, że Kyoto Prize jest japońskim odpowiednikiem Nagrody Nobla.
Andrzej w podziękowaniu powiedział:
Odbierając z rąk Pana, Panie Prezydencie, Nagrodę Kioto, cofnę się w przeszłość, aby przypomnieć niezwykłe zdarzenie, jakim była dla mnie w najcięższym roku wojny i niemieckiej okupacji wystawa sztuki japońskiej w Krakowie. Tyle jasności, światła, ładu i poczucia harmonii nie widziałem nigdy przedtem – było to moje pierwsze w życiu spotkanie z prawdziwą sztuką.
Niestety, od 1944 roku do dziś nie mogłem oglądać tych zbiorów. Zniknęły jak jakiś fantastyczny sen, powróciły do szaf i szuflad, gdzie przebywają od sześćdziesięciu lat. Ten zbiór sztuki japońskiej jest własnością miasta Krakowa, a został mu podarowany przez fanatycznego wielbiciela i znawcę sztuki japońskiej, Feliksa Jasieńskiego, w 1926 roku – roku moich urodzin. Zbiory, wzbogacone ofiarą innych kolekcjonerów i zakupami, osiągnęły dziś pokaźną liczbę wielu tysięcy eksponatów – drzeworytów, ubiorów, ceramiki i militariów.
W naszym życiu najsilniejsze są uczucia i zachwyty doznawane w młodości. Wracam do tych szczęśliwych chwil i chciałbym, aby i inni byli tak szczęśliwi, jak ja byłem wówczas, oglądając po raz pierwszy arcydzieła dawnej sztuki japońskiej. Dlatego nagrodę, którą przed chwilą otrzymałem, przeznaczam w całości na rzecz japońskich zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, w nadziei, że i tutaj, w Japonii, znajdą się miłośnicy tej sztuki, którzy przyłączą się do mojej inicjatywy – podźwignięcia w Krakowie muzeum dla zbiorów czekających od sześćdziesięciu lat w ukryciu, aby mogły wreszcie ukazać swoje piękno oczom całego świata.
Oczami duszy widzę piękną japońską budowlę w Krakowie, który, jak słyszę, ma stać się bratnim miastem Kioto. Do jej wnętrza wchodzi młody człowiek – malarz, poeta, filmowiec – który, jak ja wtedy, w 1944 roku, po raz pierwszy w życiu styka się ze sztuką Japonii i to spotkanie kształtuje jego artystyczne i estetyczne poglądy na długo.
Czy moja fantazja posuwa się zbyt daleko, jeśli widzę go po wielu, wielu latach pracy i wysiłku odbierającego Nagrodę Kioto jako kolejny Polak?
Jestem szczęśliwy. Nagroda Kioto, którą dziś otrzymałem, rzuca pomost nie tylko pomiędzy Polską i Japonią, ale również – poprzez ideę Muzeum Sztuki Japońskiej w Krakowie – pomiędzy wiekiem XX a XXI.
Pani Etsuko Takano, wielka dama japońskiego kina, nasza serdeczna przyjaciółka i zwolenniczka wzniesienia muzeum w Krakowie, spowodowała nasze spotkanie ze wspaniałym japońskim architektem Aratą Isozakim, który (powiadomiony już o inicjatywie przez swojego współpracownika, Krzysztofa Ingardena), ofiarował nam swój projekt. To zdecydowało z pewnością o powodzeniu całej sprawy.
Po powrocie rozpoczęliśmy starania o zarejestrowanie Fundacji ,która miała wybudować dom dla kolekcji Jasieńskiego.
Członkowie:
Zdzisław Żygulski
Tadeusz Chruścicki
Marek Roztworowski
Zofia Alberowa
Józef Lassota
Ryszard Otręba
Jan Błoński
Danuta Glondys
Krzysztof Ingarden
Kazimierz Nowacki
Stanisław Lorenz
Krystyna Zachwatowicz-Wajda
Andrzej Wajda
Głównym wrogiem okazał się minister kultury PRL-u, pan profesor Krawczuk, który nalegał żeby pieniądze z nagrody przeznaczyć na remont ogrzewania w gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie i ewentualnie umieścić tam tabliczkę o ofiarodawcy. Ale Fundacja w 1988 roku została jednak zrejestrowana i mogliśmy rozpocząć zbiórkę pieniędzy – suma nagrody była oczywiście niewystarczająca na budowę.
Do zbiórki, prowadzonej w całej Japonii włączyło się 138 000 Japończyków.
Ostatnią, konieczną do rozpoczęcia budowy sumę ofiarowali kolejarze ze Związku Zawodowego Pracowników Kolei Wschodniej Japonii (JREU). Pojechaliśmy do Tokio. Podczas, bardzo dla nas wzruszającej uroczystości pięciolecia swojej prywatyzacji, Związek przekazał nam milion dolarów na budowę. JREU związek Kolejarzy Wschodniej Japonii już w latach 80. popierał Solidarność, oprotestował także wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981.
Pan Akira Matsuzaki jako przewodniczący Związku, odwiedził kilkakrotnie Kraków. Był niezwykle życzliwy, zaprzyjaźniliśmy się wtedy. Ten wspaniały dla nas gest, pozwolił na rozpoczęcie budowy.
Ostatni komunistyczny Prezydent Krakowa, pan Tadeusz Salwa ofiarował Fundacji do wyboru jedną z trzech działek.
Arata Izosaki przyjechał do Krakowa i zdecydował o budowie na Dębnikach nad Wisłą – naprzeciw Wawelu. Wywołało to protesty prawicowych radnych: „Naprzeciw Wawelu tylko Polacy!”, ale przegrali głosowanie w Radzie Miasta i mogliśmy ogłosić przetarg na wykonawcę budynku. Wygrała japońska Takenaka, rodzinna firma sięgająca ponad 17 pokoleń, z ponad 400-letnim doświadczeniem budowlanym. Ich wiarygodność i solidność, gwarantowały że budowa zostanie ukończona w zamierzonym terminie. W dniu 28 maja 1993 r. odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. W swoim przesłaniu, zaproszony kapłan shinto powiedział:
„Pan Andrzej Wajda wybrał Kraków, bo jest to miasto z ogromnymi tradycjami, pełne również zabytków architektonicznych. Pan Andrzej Wajda wybrał to miejsce, ponieważ tu właśnie przez tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy lat będzie można podziwiać ekspozycję sztuki japońskiej w muzeum, które zostanie wybudowane na tej ziemi. Według starej japońskiej tradycji będę prosił o pokój dla tej ziemi.
Prosimy, by bogowie dojrzeli nasze dobre chęci i zamiary, by od dnia dzisiejszego nie pojawili się na tej ziemi bogowie o gwałtownych charakterach, by nie doprowadzili do żadnego wypadku czy krzywdy. Oby budowa Centrum Sztuki Japońskiej szczęśliwie się zakończyła.
Mam nadzieję, że dzięki eksponatom sztuki japońskiej, które będzie można tu podziwiać, dojdzie do lepszego poznania się naszych dwóch krajów, Polski i Japonii.”
15 kwietnia 1994 roku na dachu Centrum zatrudnieni na budowie stolarze z Podhala umieścili dwie wiechy: polską, tradycyjną, i japońską, z drewna i bibuły. 30 listopada nastąpiło uroczyste otwarcie Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej. Dokonali go książę Takamado, bratanek cesarza Japonii Akihito, i prezydent Polski Lech Wałęsa.
Nazwę Manggha nadał budynkowi jego architekt Arata Isozaki. Pierwszym dyrektorem został Krzysztof Głuchowski [powitanie], o którym Andrzej Wajda napisał:
Krzysztof Głuchowski ze swymi ludźmi opanował organizację otwarcia. Radość z nimi pracować. Zarówno wydawnictwa, jak zaproszenia i obsługa dziennikarzy zdążą na czas.
26 kwietnia 1995 r. z rąk Józefa Lassoty, prezydenta miasta Krakowa, odebraliśmy razem z Andrzejem Srebrny Medal Cracoviae Merenti za ofiarowanie miastu Centrum Manggha.
W 1996 r. Andrzej Wajda przekazał swoje Archiwum do Centrum Manggha. Prowadziła je pani Bogdana Pilichowska, a obecnie pan Mateusz Matysiak.
W 2004 r., Fundacja Kyoto-Kraków wzniosła budynek Szkoły Języka Japońskiego przy Centrum Manggha. Pieniądze na budowę uzyskał Andrzej Wajda sprzedając do Japonii swoje rysunki z filmów. Projekt budynku sporządził Krzysztof Ingarden.
W roku 2007 r. Centrum Manggha otrzymuje status niezależnego muzeum. Rozwód z Muzeum Narodowym był konieczny dla bardziej efektywnego działania Mangghi, która od początku istnienia prowadziła działania pozamuzealne: edukacyjne (także dla dzieci), pokazy japońskich filmów czy pokazy współczesnej sztuki nie tylko japońskiej.
Muszę, aby zakończyć, wrócić do początku.
Andrzej Wajda mówił w lipcu 1987 roku:
Na moje szczęście –– Japonia ma dwie twarze: dawną, tajemniczą, przysłoniętą samurajskim hełmem, i dzisiejszą, nowoczesną, jeszcze bardziej tajemniczą, która ukazuje nam się na ekranach komputerów. Myślę, że jeśli Polacy czegokolwiek na świecie zazdroszczą, to właśnie połączenia tych dwóch twarzy: tej dawności ze zbiorów Jasieńskiego i tej nowoczesności, której odpryski trafiają do nas w postaci produkcji przemysłowej […]. Myślę o stworzeniu ośrodka, który połączyłby te zbiory z permanentną manifestacją japońskich osiągnięć technicznych. O stworzeniu centrum obrazującego Japonię w jej dynamice. Wówczas młodzież i dzieci przyjdą być może i obejrzą również i ten cudowny świat japońskiej sztuki….
Niestety, przez te 30 ubiegłych lat nie udało się, ani Muzeum Manggha, ani Fundacji Kyoto -Kraków, spełnić życzenie Fundatora (a też uwiarygodnić nazwy – MUZEUM SZTUKI I TECHNIKI JAPOŃSKIEJ…).
Mam nadzieję, że następne trzydziestolecie spełni tą tak ważną Jego wolę.
Krystyna Zachwatowicz-Wajda
29-30 LISTOPADA 2024
***
Relacja fotograficzne z uroczystości Jubileuszu (fot. Kamil A. Krajewski, Archiwum Muzeum Manggha):
***
Historia Muzeum Manggha, jej rozwój i wizja na przyszłość to elementy łączące trzy jubileuszowe wystawy, które od 1 grudnia można będzie oglądać w Muzeum Manggha:
- „To wszystko da się zrealizować. Krystyna Zachwatowicz-Wajda i Andrzej Wajda” – pierwsza wystawa w Polsce opisująca życiorys małżeństwa Wajdów. Podział przestrzeni wystawowej na dwie linie biograficzne pozwala zaprezentować bohaterów nie tylko jako wybitne twórcze osobowości, ale także jako zgrany duet – zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Wspólnie z bohaterami przejdziemy przez ich życie prywatne, początki działalności artystycznej związanej z kinem i teatrem, działalność społeczną, a także podróże do Japonii, które przyczyniły się do fascynacji japońską sztuką, a w konsekwencji do powstania Muzeum Manggha. Ekspozycja opiera się na materiałach archiwalnych: dokumentach, scenopisach, projektach, dokumentacjach spektakli i produkcji filmowych czy fotografiach z prywatnych zbiorów artystów. Wzbogacają ją materiały multimedialne, koncepcje scenografii i kostiumy zaprojektowane przez Krystynę Zachwatowicz.
- „ZBLIŻENIE. Feliks „Manggha” Jasieński i jego kolekcja” – wystawa poświęcona wybitnemu polskiemu kolekcjonerowi, który podarował swoją cenną i różnorodną kolekcję sztuki japońskiej Krakowowi. Początkowo była ona przechowywana w oddziale Muzeum Narodowego w Kamienicy Szołayskich, po czym trafiła do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Kolekcja, obejmująca nie tylko japońską sztukę i rzemiosło, ale też sztukę wschodu, zostanie pokazana w przestrzeniach Galerii Europa Daleki Wschód.
- „Mnie się podoba” – wystawa stanowiąca podsumowanie 30-letniej muzealnej działalności Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Prezentuje 30 obiektów z kolekcji Muzeum wybranych przez 30 osób związanych z instytucją na przestani 30 lat, w tym wieloletnich pracowników, architektów czy kuratorów. Różnorodna kolekcja Muzeum liczy ponad 3 tys. obiektów sztuki współczesnej, dawnej, tradycyjnej i nowoczesnej: japońskiej, azjatyckiej, europejskiej i polskiej. Ekspozycja pokazuje kierunek i perspektywę na dalszą drogę rozwoju Muzeum Manggha.
Archiwum aktualności
Z okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego,
z inicjatywy i z udziałem Pani Krystyny Zachwatowicz-Wajdy odbędzie się pokaz specjalny filmu KANAŁ Andrzeja Wajdy.
Zapraszamy 1 sierpnia o g. 18.00
do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.
Wstęp wolny
Film KANAŁ powstał wg scenariusz Jerzego Stefana Stawińskiego, autorem zdjęć był Jerzy Lipman, muzykę napisał Jan Krenz, wystąpili m.in: Teresa Iżewska, Tadeusz Janczar, Wieńczysław Gliński, Tadeusz Gwiazdowski, Stanisław Mikulski, Emil Karewicz.
Film wszedł na ekrany w kwietniu 1957 roku, miesiąc później otrzymał Nagrodę Specjalną Jury w Cannes.
